| The Darkness |
| Wpisany przez mr. Foo ( Kamil Olszówka ) | ||||
|
Come embrace the darkness.
Something happened today with uncle Paulie and it's a real bad situation. Główną rzeczą wyróżniającą grę są dwa światy: ten rzeczywisty, w którym to dzięki Mafii, szwindlom i całej tej "brudnej robocie" jedynym prawem jest "prawo dżungli" oraz świat tytułowego Mroku, którym rządzi coś brutalniejszego niż zwykła Mafia ponieważ tam warunki dyktuje już sam Diabeł. Naszym bohaterem jest Jackie Estacado. Pełnoprawny członek mafijnej rodziny Francetti stylizowanej na Włoskie standardy, w dniu swoich 21. urodzin przeżywa niecodzienną przygodę. Właściwie przygoda to nieodpowiednie określenie. Jackie dostaje zlecenie. Jego wuj Paulie, Don rodziny, wysyła go "na akcję". Po ładnie wyreżyserowanej wstawce z widokiem z perspektywy naszego bohatera, niemal odrazu mamy okazję postrzelać. Niedługo odkrywamy również, że w naszej głowie przemawia jakiś tajemniczy, mroczny głos, bełkoczący coś o mroku. Z czasem okaże się, że na głosie się nie kończy, dzień swoich 21. urodzin Jackie Estacado zapamięta na bardzo długo...
The Darkness różni się od innych FPS'ów. Poza wspominaną już wyżej historią, którą ewidentnie możemy zaliczyć do plusów gry, dzieło Starbreeze wyróżnia się również dość specyficznym podejściem do tematu strzelania. I tu pojawiają się pierwsze wątpliwości - czy elementy strzelane, czyli jakieś 85% gry również dodają grze na wartości? Wynikają one między innymi z np. braku zaimplementowania jakiegokolwiek systemu wspomagania celowania, co w połączeniu ze specyficznym sposobem i uczuciem, jakie daje poruszanie się, nie prezentuje pożądanego przeze mnie efektu. Jest to wprawdzie kwestia sporna i być może gustu ale jestem zmuszony zaliczyć to jako wielki minus gry.
W grze pojawia się dość standardowy zestaw broni: pistolet, strzelba, kałach, uzi, M16, M4A1 i ze dwie dziwne wariacje, niekoniecznie wpasowujące się w klimat gry. Jednak występują one jedynie w Nowym York'u, a więc świecie rzeczywistym. Z uwagi na to, że przyjdzie nam jeszcze odwiedzić świat mroku, to autorzy dali nam do dyspozycji całkiem pokaźny ale nie wiem czy wystarczający arsenał. Na uwagę zasługują nasze zdolności nadprzyrodzone - owa mroczna potęga drzemiąca w bohaterze i jedynie czekająca na gracza, gotowego ją uwolnić. Mamy więc dwie krwiożercze, posiadające własną wolę macki, które są wizytówka gry. Możemy nimi wpełznąć w niedostępne dla Jackiego miejsca: wentylatory, rury, kanały itp., co z kolei daje nam możliwość np. otwarcia zamkniętych wcześniej drzwi. Możemy też zaskoczyć przeciwnika flankując go i znienacka odgryźć kawałek jego twarzy. Tak, takich mocnych elementów grze stanowczo nie brakuje. Za kolejne przykłady niech posłużą takie rzeczy jak przebijanie jedną z macek wrogów, wytwarzanie mini-czarnej dziury, która wsysa wszystko w około, czy wytworzenie specjalnej broni, czerpiącej moc z mroku. Z kolei sam cień odgrywa tu niebagatelną rolę - daje nam siłę i moc, regeneruje również życie, czy też pozwala na właśnie wszelkie akcje specjalne z użyciem nieczystych mocy. Musicie bowiem wiedzieć, że nie uda się wam przyzwać na pomoc macek, jeżeli znajdziecie się w obrębie światła. Dlatego ważną częścią gry jest właśnie jego unikanie. Tutaj możemy dodać kolejny minusik do listy - często musimy wyłączać światło czy to przyciskiem czy celnym strzałem z pistoletu, niestety potrafi to dosyć znacząco spowalnić rozgrywkę i zatrzymuje nas w miejscu, wymuszając dokładne celowanie, co do centymetra.
Na osobny akapit zasługują Darklingi - małe, wredne i wyjątkowo brutalne gobliny, które możemy przywołać. Te splugawione stworzonka naprawdę potrafią mocno uprzykrzyć życie przeciwnikowi i często decydują o naszym „być albo nie być". Mamy ich cztery różne rodzaje, które odblokowują się wraz z postępami w grze: Gunner (automatyczne skojarzenie z wojną w Wietnamie - hełm, cygaro i mini-gun na plecach), Berserker (piła łańcuchowa/młot pneumatyczny), Kamikaze (ładunki wybuchowe na plecach) oraz Light-Killer (niszczy wszelkie źródła światła). Same stworki są dobrze animowane i spełniają dobrze swoją rolę. Naszymi głównymi przeciwnikami są bandziory wysyłane przez Pauliego. Napotkać możemy także na policjantów, oraz jednostkę specjalną S.W.A.T. Modele postaci wykonane dość szczegółowo, prezentują się naprawdę dobrze. Do tego dorzućmy dość oryginalnie zaprojektowanych przeciwników w świecie równoległym, a dostajemy zadowalający komplecik. Zarówno stworki, jak i przeciwnicy zazwyczaj zachowują się dość racjonalnie, jednak zbyt często zaskakują nas swoją głupotą. Można to traktować jako plus - przy zaimplementowanym topornym systemie celowania, ciężko byłoby zdjąć co ruchliwsze i mądrzejsze cele.
Wspomnieć wypada jeszcze o samych misjach i sposobie, w jaki je wykonujemy. Naszą główną "bazą" jest bowiem stacja kolejowa. To właśnie przez metro możemy poruszać się po mapie świata, wykonując prawie wszystkie misje. Te z kolei są bardzo ciekawe i zróżnicowane, ciężko tutaj o nudę. Raz mamy na celu wyeliminowanie głównych osób przestępczego świadka - dilerów, alfonsów i tym podobnych. Innym razem bronić będziemy domu przed mafią, z którą przecież mamy na pieńku. Na samych stacjach spotkamy także wiele NPC'ów, którzy zawsze podzielą się z nami jakimiś spostrzeżeniami, czy po prostu trochę pomarudzą. Od niektórych otrzymamy nawet jakieś ciekawe misje poboczne do wykonania, przedłużające rozgrywkę o te parę chwil. Gracze lubiący zwiedzać i przeszukiwać lokacje na każdy możliwy sposób powinni się poczuć jak u siebie - możemy tu znaleźć wiele sekretów, odblokowujących np. dodatkowe stroje dla naszych Darklingów.
This place is fu**ing with my head... Grafika hula na ulepszonym silniku znanym z The Chronicles of Riddick: Escape from Butcher Bay i działa, tak jak powinna. Wyjątkiem jest anty-aliasing, który nie spisuje się już tak dobrze jak reszta tego co możemy zobaczyć. Grafika wyróżnia się dość mrocznymi lokacjami, za sprawą wybranej przez grafików palety kolorów grozę czuć w powietrzu. Nie uświadczymy tu słońca, czy nawet chmurki je przysłaniającej. Misje i nasze harce na mieście odbywają się pod osłoną nocy. W oczy rzucają się bardzo ciemne odcienie błękitu oraz wspaniale odwzorowane cienie postaci. Dodatkowo, podczas trybu "co dwie macki, to nie jedna" możemy zauważyć zmianę wyświetlanego obrazu - wszystko staje się ciemniejsze, wyostrza się a na końcach obiektów widzimy jasne smugi, przez co znacznie łatwiej i skuteczniej mozemy zadać śmiercionośne ciosy. Wszystkie postacie zostały opatrzone naprawdę dobrą animacją, podkreślającą walory techniczne gry. Tekstury są utrzymane na bardzo wysokim poziomie a same miejsca, jakie przyjdzie nam odwiedzić zrobione są nadwyraz ciekawe.
Wyjątkiem są etapy w alternatywnej rzeczywistości, wieje tam monotonią i pustką, wygląda to tak jakby ich projektantom zabrakło w pewnym momencie pomysłu. Bardzo razi również sekwencja, kiedy przez wielkie, ponure pustkowia przedzieramy się czołgiem z I Wojny Światowej, odnosi się wrażenie, że została wrzucona do gry jakby na siłę lub na szybko. Minusem prawdziwego świata i Nowego Yorku są puste ulice ciężko tu spotkać jakiś przechodniów. Cieszą jednak takie smaczki, jak filmy (tak, prawdziwe, pełnometrażowe filmy!) wyświetlane w spotykanych co jakiś czas telewizorkach. Na ścianach widnieją również plakaty, często przedstawiające jakiś numer, który możemy później "wklepać" w budce telefonicznej i odsłuchać dość zabawnej automatycznej sekretarki.
I'm a contract killer, i kill people for the Francetti crime family. Oprawa dźwiękowa również stoi na przyzwoitym poziomie. Muzyka idealnie wpasowuje się w klimat gry i dostosowuje się w zależności od akcji. Kiedy prowadzimy ostrą wymianę ognia z grupą przeciwników, słyszymy przyśpiewujący nam chórek, dostkonale budujący atmosferę. Do tego fenomenalnie nagrane dialogi, gwiazdorska obsada dubbingowa i profesjonalne podejście do tematu sprawia wrażenie, że twórcy gry w tym aspekcie zrobili wszystko co w ich mocy. Momentami można się poczuć jak w dobrym filmie. Cieszą również takie smaczki, jak dogryzki naszych małych goblinów jak i wszelkie odgłosy wystrzałów, efektów specjalnych, czy nawet kroków naszego bohatera.
Fu** Paulie. The Darkness nie wyróżnia się ideą gry od innych standardowych pozycji - idziesz, zabijasz, idziesz, zabijasz, idziesz przed siebie... Ma wiele naprawdę świetnych pomysłów, takich swoistych wizytówek, które z miejsca przykuwają uwagę. Gdzie indziej znajdziemy FPS'a, w którym poza posługiwaniem się brońmi, możemy użyć śmiercionośnych macek, w dodatku myślących i żądających stałej dostawy świeżej, czasami niewinnej krwi? W jakiej innej grze wywołamy czarną dziurę? Która gra pozwoli nam na odwiedzenie mrocznych zamków, położonych gdzieś na pustkowiach piekła, wyjętych prosto z naszych koszmarów? Również mało która gra pozwoli nam na rozmowę z samym diabłem. Na obecną chwilę nie potrafię sobie takiej przypomnieć. Główną zaletą The Darkness nie jest gameplay, jest nią fabuła. Mroczna, dorosła, poważna, traktująca o ludzkiej tragedii, potrafiąca zarówno wzruszyć, jak i zaszokować. Historia Jackiego Estacado "nie zna" litości, "nie wybacza". Jest brudna, pełna dylematów oraz problemów. Potrafi przy tym bawić, daje radość z wszechobecnego mroku i cienia.
|














