| Outrun Online Arcade |
| Wpisany przez Mariusz Borkiet ( jontr ) |
|
Nie wierzę, że jest ktokolwiek, kto ma więcej niż 25 lat i nie grał nigdy w żadną z odsłon gry OutRun. Nie chcę was tutaj zamęczać swoimi wspomnieniami z lat dzieciństwa i tym, jak śliniłem się w salnie gier do automatu z tą właśnie pozycją. Nie będę was też męczyć niesamowitym podekscytowaniem, jakie towarzyszyło uruchamianiu tej gry na C64, Amidze czy PC. Za to wspomnę o wersji na Playstation 2, która ukazała się w 2006 roku i nosiła tytuł "OutRun 2006 Coast to Coast".
Gra zbierała zaskakująco dobre opinie jak na odgrzewanego kotleta, którym była. Każda możliwa recenzja podkreślała, że to ten sam stary, dobrze znany OutRun, ale w ślicznej oprawie. A że jestem fanem ścigałek wszelkiego typu, począwszy od serii Gran Turismo, poprzez Burnout (choć tutaj uważam, że po części drugiej seria zaczęła się staczać po równi pochyłej, co tyczy się także ostatniej odsłony - więc miejcie to na uwadze czytając ciąg dalszy recenzji), Midnight Club, Need for Speed, Ridge Racer i Sega Rally. Żeby nie było, że tylko na kółkach ścigać się lubię, także i Wipeoutów większość części posiadam, nie mogło być inaczej także PS2-kowy OutRun w końcu wylądował w napędzie mej czarnuli. Pierwsze wrażenie było dość niekorzystne, jak się tym czymś jeździ? Jednak dosłownie 5 minut z grą i nagle okazało się, że jeździć się da. Na dodatek sprawia to ogromną frajdę i satysfakcję. Do tego wprost bajeczna oprawa graficzna w trybie 480p, 60 klatek na sekundę, choć brak v-sync dawał się czasami we znaki, to dość wyśrubowany poziom trudności sprawiły, że gra przykuła mnie do pada na długie tygodnie. Możliwość odblokowywania kolejnych samochodów ze stajni Ferrari, nowych kolorów tychże, dokupowania kolejnych utworów do radia, nowych tras. Wszystko to za walutę wyrażaną w milach, które nabijaliśmy sobie niezależnie od tego, czy wygrywaliśmy, czy przegrywaliśmy, sprawiała że gra mimo swej prostoty, nie nudziła się nawet na moment.
W OutRun od zawsze chodziło o jazdę na złamanie karku, w prześlicznym Ferrari z blondynką na siedzeniu pasażera, którą zadowolić mogła jedynie jeszcze szybsza jazda. W tej grze nie ma czegoś takiego jak realizm - jedynie gnanie naprzód, i pokonywanie kolejnych zakrętów na drodze, która ma tylko jeden kierunek. Droga rozwidla się jedynie pod koniec danego odcinka trasy, dając nam możliwość wyboru w którą stronę pojedziemy, w lewo czy w prawo, gdzie wybierając lewo zawsze możemy liczyć na łatwiejszą trasę w drugim kierunku, oto cała filozofia gry ze stajni Sega.
Samochody teoretycznie różnią się nieco osiągami, jedne są nieco szybsze, inne lepiej trzymają się nawierzchni, ale szczerze mówiąc w wersji na PS2 było to chyba bardziej odczuwalne. Chociaż może mi się jedynie wydaje, bo tam auta były podzielone na różne klasy, tutaj wszystkie są wrzucone do jednego worka. W grze dostępnych jest 15 tras, które wzorowane są na to, co moglibyśmy zobaczyć jadąc przez USA. Mamy zatem nadmorski kurort podobny do Miami, góry wyglądające jak Góry Colorado, miasto pełne kasyn stylizowane na Las Vegas cz miasto z górkami 'ala San Francisco i oczywiście Nowy Jork ze Statuą Wolności, ale już bez WTC.
Sama mechanika rozgrywki jest banalnie prosta, zakręt możemy pokonać na dwa sposoby: skręcając normalnie kołami z wciśniętym gazem, lub wchodząc w poślizg, co wykonuje się wciskając na moment hamulec z jednoczesnym skrętem i ponownie dodając gazu. Można także wprowadzić autko w poślizg za pomocą redukcji biegów niestety to jest dostępne wyłącznie podczas jazdy z ręczną skrzynią. Niby proste ale wyczucie samochodu i opanowanie go na tyle, żeby bez problemów zaliczyć np. 15 tras pod rząd, już takie proste nie jest. Do wyboru mamy 10 samochodów ze stajni Ferrari i jedyne na co mamy wpływ, to kolor oraz rodzaj skrzyni biegów w każdym z nich.
OutRun Online Arcade jak sama nazwa wskazuje musi posiadać także tryb online. Ukryty on jest pod menu Multiplayer i niestety tutaj zaczynają się schody. Mamy możliwość przyłączenia się do kogoś, lub hostowania własnej gry. Jeśli grę tworzymy sami, możemy ustawić różne parametry, takie jak narodowość graczy (Polski niestety nie ma), nazwę pokoju, maksymalną ilość graczy, ilość prywatnych slotów, rodzaj wyścigu, rodzaj samochodów biorących udział w wyścigu (Normal i Tuned - różnią się maksymalną prędkością, oraz tym, że przy Tuned każdy samochód ma takie same osiągi), możliwość nadrabiania strat dla tych, co są z tyłu i w końcu włączenie/wyłączenie kolizji. Sam wyścig w trybie online różni się od trybu dla pojedynczego gracza kompletnym brakiem innych pojazdów na trasie przejazdu, są tylko Ferrari, którymi sterują gracze. Nie ma możliwości ustawienia aut sterowanych przez konsolę. Gra obsluguje system zaproszeń do gry, działa on raczej bez zarzutów i przede wszystkim jest wygodny. Zatem gdzie te schody? Otóż tryb Online jest niedopracowany. Jeśli ktoś planuje zakup tej gry głównie dla trybu Multi, powinien się chyba nieco wstrzymać aż wyjdzie jakiś patch.
Końcowy werdykt nie jest dla mnie sprawą oczywistą. Brak custom soundtrack w sytuacji, gdy w grze znajdziemy jedynie 7 utworów, wszystkie klasyczne, swoją drogą warto wydać kasę dla samej muzyki z gry. Problemy z trybem online, mała ilość tras i samochodów, mimo wszystko to jest stary, dobry OutRun, dokładnie taki sam, jaki był kilkanaście lat temu. Z grafiką mającą swoj styl, który mi bardzo się podoba, z pięknymi widokami i szaleńczymi prędkościami, niepodrabialnym stylem jazdy i wręcz krzyczący z każdego menu, każdego widoczku, każdego wypadku ARCADE!
Mam nadzieję, że udało mi się rozwiać wątpliwości osób, które nadal zastanawiają się, czy wydać na OutRuna 36 PLN czy nie. Ja już dawno zagłosowałem portfelem i wiedząc dziś to, co wiem po kilku godzinach z grą zrobiłbym to ponownie. Nawet gdyby cena była o 50% wyższa. To kolejny, po SSF2THD i późniejszym SF4 poniekąd także triumf czystego Arcade. Autor - Mariusz Borkiet |











